Home Lifestyle Ona, ono, on! O redefinicji relacji

Ona, ono, on! O redefinicji relacji

rodzice

Chusta czy nosidełko? Miś szumiś czy pozytywka? Kołyska czy łóżeczko? Tyle decyzji, tyle rzeczy do zaplanowania. Przyszłe mamy coraz skrupulatniej przygotowują się do macierzyństwa. Planowaniom i przygotowaniom towarzyszy coraz większe urefleksyjnienie tego jak sama ciąża i pojawienie się dziecka może wpłynąć nie tylko na ich życie, ale również na relacje między przyszłymi rodzicami oraz rodzicami a pojawiającym się w ich życiu maleństwem.

Minęły lata, w których główną podstawą relacji w rodzinie była solidarność i poświęcenie kobiet oraz drugoplanowa rola mężczyzn. Coraz częstszy jest model, w którym rodzinę tworzą, definiują i redefiniują partnerzy, którzy mają prawo do samorozwoju. Kobiety, mają wciąż dużo obowiązków, to przecież my karmimy piersią, wykonujemy większość obowiązków pielęgnacyjnych, ale też kobiety mają także coraz więcej praw, a mężczyźni, ich partnerzy, coraz więcej obowiązków. W związku z tymi zmianami coraz więcej o tych relacjach między partnerami myślimy, tworząc nowe strategie, aby jak najlepiej o nie zadbać. Kobiety coraz częściej oczekują od swoich partnerów pełnego zaangażowania i bycia aktywnym tatą oraz czułym partnerem. Mężczyźni z kolei czują, że mają prawo do emocji i coraz chętniej angażują się w rodzicielstwo pełną parą. Co robimy, aby w jak najkorzystniejszy sposób przygotować się na zmianę relacji po narodzinach naszego dziecka? Rozmawiamy i podejmujemy decyzje razem. Te ważne, i te mniej ważne. Nawet Światowa Organizacja Zdrowia zaleca wybór przez partnerów szpitala, w którym mogą partnerzy „rodzić razem” i gdzie kobieta ma prawo wyboru zasad opieki okołoporodowej. Przygotowania jednak zaczynają się wcześnie, a dotyczy to także tatusiów. Coraz więcej przyszłych ojców (średnio 20%, w wielkich miastach prawie 40%)1 uczestniczy w zajęciach w szkole rodzenia oraz korzysta z dostępnych porad eksperckich, czy literatury rodzicielskiej (56%), a nawet warsztatów (13%). Tacy młodzi ojcowie mają szansę lepiej zrozumieć swoje partnerki, lepiej je wspierać2.

Ojcowie także coraz częściej uczestniczą w porodzie. I to wcale nie są biernymi obserwatorami. Jedną z praktyk podczas porodu jest kładzenie pieluszki tetrowej na klatce ojca, aby zaraz po narodzinach dziecka położyć ją na nim, by jak najszybciej poznało jego zapach. Po narodzinach dziecka mężczyźni coraz częściej uczestniczą we wszystkich zabiegach pielęgnacyjnych niemowlaka i nie wstydzą się mówić o tym, jak ważne jest to dla nich doświadczenie, ale również, jak bardzo są czasami w tym wszystkim zagubieni. Bo choć w prasie rodzicielskiej możemy przeczytać wyznania ojców, jak cudownie czują się jak karmią swoje dzieci zostawionym przez ich partnerki mlekiem w lodówce, to jednak wciąż czasami mamy, które tak postępują, czują się nieco „wyrodnie” zostawiając ściągnięte mleko, zamiast nakarmić swoje dziecko własną piersią. Bardzo często ojcowie także nie czują się kompetentni, żeby przejąć utrwalone przez stulecia obowiązki mam, a mamy boją się tymi obowiązkami podzielić. Pojawiają się też różnice zdań – 35%3 tatusiów wskazuje, że nie mogą dogadać się z partnerkami, jak dzielić obowiązki. Nie jest to wcale łatwe, kiedy wszystko się zmienia.

Pamiętajmy, że jesteśmy w samym środku zmiany wzorców tego, jak zachowuje się mama, a jak tata. Powoli, powoli, ale jednak idziemy do przodu, by coraz częściej rozmawiać o tym jak naprawdę się czujemy w naszych nowych rodzicielskich rolach i wobec siebie. Najważniejsze jest mówić otwarcie o swoich obawach i oczekiwaniach, bez lęku i szukać wsparcia u siebie nawzajem. Ona, on i ono toż to przecież piękna, nowa, bogatsza figura.

1 Joanna Włodarczyk, „Być tatą. Badania polskich ojców”, w: Fundacja „Dzieci Niczyje”, Dziecko Krzywdzone: teoria, badania, praktyka, 2014, S. 121.

2 Tamże, s. 119.

3Tamże, str. 123.

 

dr Agata Grabowska

socjolog, ekspert kampanii „Wspieramy Was od 1. dnia”

\