Home Kariera i rozwój Monika Gościmińska: Bez radości z pracy nie ma radości z życia

Monika Gościmińska: Bez radości z pracy nie ma radości z życia

monika_gosciminska

– Bez radości z pracy nie ma radości z życia. I ją trzeba najpierw znaleźć. Wiele metod treningu mentalnego przyspiesza ten proces. Niektórzy wierzą, że aby sięgnąć po sukces, trzeba wcześnie wstawać. Otóż nie – trzeba wstawać w dobrym humorze. Dużo humoru i uśmiechu życzę każdemu, niewątpliwie to jest to, co otwiera niejedne drzwi! – mówi w rozmowie z Iloną Adamska Monika Gościmińska – od 20 lat szefowa i współwłaścicielka firmy zajmującej się szeroko pojętą rachunkowością, trenerka Mentalna, absolwentka Akademii Trenerów Mentalnych prowadzonej przez Jakuba B.Bączka.

Ilona Adamska: Na co dzień prowadzi Pani własny biznes – biuro rachunkowe. Jednak, jak sama Pani mówi o sobie i swoim biznesie, nie jest Pani typową księgową. Skąd zatem wybór tej, a nie innej drogi zawodowej?


Monika Gościmińska:
Jako dziecko uwielbiałam bawić się w pocztę i stawiać pieczątki. I uczyć wszystkie misie i lalki czytania, liczenia i już wtedy wymyślałam im, jakie mogą uprawiać zawody, aby byli szczęśliwi. Sama się w takie role wcielałam. Pojęcie „firma” było mi wtedy jeszcze obce. Wszystko musiało być poukładane, na czas, inne lalki musiały być zadowolone…mogę tak długo opowiadać…Może to brzmi trochę infantylnie, ale teraz z perspektywy czasu widzę, jaki to ma sens. Moja podświadomość plus pewne okoliczności spowodowały, że wymyśliłam, co będę robić, czyli to, co czułam w sobie, to, co sprawiało, że chciało się… Okoliczności były różne, wiele takich, których nie mogłam zaakceptować – nie pozostawało nic innego, jak stworzyć sobie swoje. Moja pierwsza poważna praca to biuro rachunkowe, które wspominam z wielkim sentymentem. Jestem za ten czas bardzo wdzięczna. Nieraz myślę, że odebrałam wtedy najważniejszą lekcję życia. Oprócz wiedzy merytorycznej dostałam w gratisie obraz, jak nie należy prowadzić biznesu. Czas pracy na etacie był bardzo krótki, całe 7 miesięcy. Potem to już było tylko bardziej pracowicie i z wysoko postawioną poprzeczką, ale na moich warunkach. Biuro Rachunkowe stworzyłam wraz z mężem od zera, od biurka w przerobionym garażu i do dziś, przez ponad 20 lat, istniejemy na rynku, zatrudniamy kilkanaście osób, a firm, którym pomagamy w odnalezieniu się w gąszczu przepisów i w zapewnieniu im spokoju z urzędem skarbowym, przybywa z każdym rokiem. Zawsze przyświecała mi myśl, że moi klienci dostaną u nas coś więcej niż poprawnie obliczone podatki. I dlatego, pomimo że nie są mi obce tajniki zawodu, często nie określam siebie jako typowej księgowej. Mam w tym zakresie zdecydowanie lepszych współpracowników. Ja nie mam już czasu na prace typowo księgowe, jest tyle innych ważnych rzeczy do skoordynowania przy tak wymagającym biznesie.

Na sukces marki EKSPERTSPJ.PL od wielu lat pracują wspaniałe i wykwalifikowane kobiety, z Panią na czele. Jak to się dzieje, że potrafi Pani poznać tylu wspaniałych ludzi i zgromadzić wokół siebie wielu lojalnych, pracowitych i kreatywnych pracowników?

Zarządzanie człowiekiem – myślę że to jedna z trudniejszych dziedzin. Zarządzanie sobą, zarządzanie pracownikiem, zarządzanie klientem. To wszystko człowiek, przez wielkie C. Wieloletnia praca pokazała mi, na co zwracać uwagę. Z pokorą jednak muszę powiedzieć, że cały czas się tego uczę, że życie przynosi tyle scenariuszy, że nie jesteśmy w stanie nawet sobie ich wyobrazić. Zawsze mnie to fascynowało. Każdy człowiek jest inny. Każdy ma w sobie nieodkryte pokłady energii, kreatywności, ale też dużo lęku, słabości. Umiejętność wydobycia z człowieka dobrych cech jest na wagę złota.

Aby być konkurencyjną marką na rynku usług księgowych, bardzo ważne są dla Pani takie wartości jak rozwój osobisty, przedsiębiorczość, kwalifikacje oraz kreatywność. Obok wielu kursów z branży uczestniczy Pani w wielu wydarzeniach i szkoleniach o charakterze rozwoju osobistego. Skąd w Pani taki pęd do wiedzy i podnoszenia własnych kwalifikacji?

Faktem jest, że łatwo nawiązuję nowe znajomości. To moich klientów trzeba by zapytać, dlaczego lubią ze mną rozmawiać, dlaczego bez skrępowania przychodzą ze swoimi problemami, radzą się. Śmieję się, że często kondycja firmy jest odzwierciedleniem duszy jej właściciela. Prowadząc firmę od strony księgowej, mając dostęp do danych, widzę, jak na dłoni, co tam w tej duszy, w sercu. Szczególnie gdy czarne chmury nastają. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Mogę być wróżką i bez pudła przepowiadać, kto i kiedy, z jakim problemem przyjdzie się zwierzyć, poradzić. Bardzo to szanuję, staram się pomóc. Często wystarczy wysłuchać. To wszystko sprawia, że zawsze interesowałam się szeroko rozumianym rozwojem osobistym.

Jestem przeciwniczką wyważania otwartych drzwi. Jeśli jest ktoś, kto zna się na czymś lepiej niż my, to niedorzecznością byłoby nie skorzystać z tego. Jest to zgodne z maksymą Henry’ego Forda, którą przekładam również do swojej firmy: „Jeśli jest coś, czego nie potrafimy zrobić wydajniej, taniej i lepiej niż konkurenci, nie ma sensu, żebyśmy to robili i powinniśmy zatrudnić do wykonania tej pracy kogoś, kto zrobi to lepiej niż my”.

Brała Pani udział w Akademii Trenerów Mentalnych prowadzonej przez Jakuba B. Bączka. Jest więc Pani także certyfikowanym Trenerem Mentalnym. Praca nad sobą, nad rozwojem firmy pozwala być Pani o krok przed konkurencją. Ale to na pewno nie jedyne zalety związane z rozwojem osobistym. Co jeszcze daje Pani uczestnictwo w tego typu szkoleniach?

Praca nad sobą zawsze daje wymierne korzyści. To zaleta ludzi wytrwałych i niebojących się zmian. Jeżeli sobie będziemy w stanie odpowiedzieć, w ilu procentach sukces zależy od głowy? Odpowiedzieć, co mnie odróżnia od pozostałych przedsiębiorców? Jak zapanować nad presją, nad stresem? Jak wprowadzić się w odpowiednie nastawienie przed wyzwaniem? To znalezienie odpowiedzi pozwala zobaczyć różnice między kimś, kto zadał sobie i odpowiedział na te pytania i tym, który nie wie, w czym rzecz.
Trening Mentalny ugruntował we mnie poczucie, że wszystko, czego potrzebuję, mam w sobie. Po latach zmagania się z problemami innych, przyszedł czas, że zaczęłam mieć ich dość. Czułam, że zatrzymałam się. Mając wiele, miałam wrażenie, jakby niewiele tego było, jakbym nie miała jakichkolwiek perspektyw albo jeszcze gorzej – jakbym cofnęła się do tego miejsca, gdzie nie wiedziałam, co z sobą zrobić. Bardzo przygnębiające uczucie. Wiedziałam jednak, że to wszystko dzieje się w mojej głowie, dlatego zaczęłam szukać, jak mogę sobie pomóc. Jak odnaleźć więcej chwil zadowolenia, szczęścia. Okazało się, że rozwiązania są na wyciągnięcie ręki. Trzeba tylko po nie sięgnąć. Najpierw pomogłam sobie, teraz mogę pomóc innym.

Jak ważne w drodze do sukcesu jest nasze własne nastawienie, chęć rozwoju, a jak ważne jest wsparcie innych? Czy bez oparcia np. w rodzinie możemy odnieść spektakularny sukces w biznesie?

Nastawienie jest najważniejsze. Można powiedzieć, że to jest potężna siła wlewająca nam napęd niemalże kosmiczny. Jednak bez wsparcia od najbliższych byłoby to niepełne. Potrzebujemy drugiego człowieka. I tutaj też widzę ogromną barierę. Słyszę: „A co, jeśli nie mam nikogo, kto mnie wspiera w domu, nic na to nie poradzę”. Skoro takie są okoliczności, to zmień je, poszukaj sam osób wspierających na początek, potem dzieją się cuda. To jest do zrobienia! Wiem, co mówię.

Jest Pani członkinią Europejskiego Klubu Kobiet Biznesu. Projekt ma za zadanie integrację prężnie działających bizneswoman, nie tylko z Polski, ale również z całej Europy. Jak ważne są tego typu organizacje, spotkania dla kobiet, networking? Czy Pani zdaniem wystarczająco wspieramy same siebie?

Integracja kobiet w ogóle jest o tyle ważna, że daje dodatkową sieć przyjaznych kontaktów, które zawsze nawet w bardziej wymagających czasach mogą pomóc w integracji różnych jesteśmy środowisk. Wielką rolę kobiet widzę w tym zadaniu, ponieważ nastawione na pokojowe rozwiązywanie spraw i poznanie siebie. Kluby i stowarzyszenia ułatwiają realizowanie zadań, wypełniają pustkę na wielu obszarach. Networking pozwala nam na szerzej prowadzony biznes. Pozwala na podwyższanie swoich dochodów oraz, co dla mnie osobiście jest najważniejsze, na poznawanie podobnie nastawionych do życia osób, na podobnym albo wyższym mentalnie poziomie. Otaczanie się takimi osobami jest bardzo ważne.

Co kobiety – te spełnione i te, które już coś osiągnęły – mogą zrobić dla innych kobiet?

Mogą dać wsparcie, czyli siłę, nieograniczone pomysły, inspiracje, szersze widzenie świata. Tak naprawdę wszystko to, czego w danej chwili potrzebują. Mogą w ten sposób pokazać i powiedzieć, że gdy będą razem, wszystko może się zdarzyć. Obok nas może pojawić się grupa wzajemnego podnoszenia kompetencji przy wzajemnym zrozumieniu i akceptacji. Warto inspirować się sukcesami innych. Warto rozmawiać, słuchać i czerpać coś dla siebie. Warto również dawać w bardzo szerokim znaczeniu tego słowa.

Jest Pani spełnioą mamą dwóch córek, które „tworzyły” razem z Panią ten biznes. Jak udało się Pani wychować tak wspaniałe kobiety bez uszczerbku na własnym biznesie?

Równowaga to dla mnie słowo klucz. Wiedzą o tym wszyscy, mało kto stosuje. Każdy z nas ma swoje wartości, i jeśli kierujemy się nimi w życiu i są one naszym przewodnikiem, osiągamy właśnie tę równowagę. Nie wszyscy jednak wiedzą, że wartości w ciągu życia mogą się nam zmieniać. Jedne zostają, inne zamieniamy na inne. To naturalne.

Mam bardzo silne poczucie, co jest dla mnie ważne, a co ważniejsze na dany moment życia. Córki, mąż zawsze byli na pierwszym miejscu. Czasami na chwilę do głosu jako pierwsza dochodziła firma. Nie miałam z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia.

Byłam zawsze obecna w życiu moich córek, nie przegapiłam pierwszego kroku, słowa, ważnych momentów. Angażowałam się wszędzie tam, gdzie mogłam być z nimi. Oczywiście robiłam to dla nich, ale nie tylko – z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że robiłam to przede wszystkim dla siebie, bo to było dla mnie najważniejsze. Czerpałam z tego energię, radość. Jest tak cały czas. Starałam się być pilną uczennicą. Najważniejszymi nauczycielami były moje córki. Podczas sielanki i podczas trudniejszych relacji między nami. Dwa różne temperamenty, odmienne zainteresowania. Często dorównanie im kroku to istny sprint. Jednak uwielbiam to. Jestem im za to bardzo wdzięczna. To one nauczyły mnie tej niezbędnej równowagi pomiędzy domem a firmą. Uczą cały czas.

Jaką jest Pani mamą?

Gdy słyszę od swojej córki, że podczas ćwiczeń na szkoleniach z rozwoju osobistego podała mnie jako swój autorytet… Bezcenne. Bycia rodzicem nikt nikogo nie uczy. Uważam, że jest to najtrudniejsza i najważniejsza rola do odegrania w życiu. Nigdy nie zastanawiałam się, jaka powinnam być. Po prostu kochałam i kocham całym sercem, jednak byłam i jestem wymagająca. Od wczesnych lat macierzyństwa wzięłam sobie do serca przesłanie, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. O tym jeszcze przypomnę swoim córkom, gdy same zostaną mamami.

Jakie wskazówki dałaby Pani kobietom, które dopiero zastanawiają się, którą życiową drogę wybrać?

Ludzie winią za swoje niepowodzenia okoliczności. Nic bardziej złudnego. Są bowiem tacy, którym na tym świecie się powodzi. Jak oni to robią? Wstają rano i szukają takich okoliczności, jakie są im na rękę. Nie inaczej. Jeśli ich nie znajdują, sami je tworzą.

Bez radości z pracy nie ma radości z życia. I ją trzeba najpierw znaleźć.

Wiele metod treningu mentalnego przyspiesza ten proces. Niektórzy wierzą, że aby sięgnąć po sukces, trzeba wcześnie wstawać. Otóż nie – trzeba wstawać w dobrym humorze. Dużo humoru i uśmiechu życzę każdemu, niewątpliwie to jest to, co otwiera niejedne drzwi!