Home Lifestyle „Mała rzecz, a cieszy” najbardziej – recenzja spektaklu w reżyserii Piotra Jędrzejasa

„Mała rzecz, a cieszy” najbardziej – recenzja spektaklu w reżyserii Piotra Jędrzejasa

Mala rzecz a cieszy fot. Malgorzata Dzik_3

Co jest nam potrzebne do życia jak tlen? Sława? Pełne konto w banku? Dobrobyt? A może po prostu miłość, bez której nie można żyć? To właśnie ona dodaje skrzydeł i sprawia, że promieniejemy szczęściem.

Ile dla miłości, ale tej prawdziwej jest w stanie zrobić kobieta po czterdziestce, którą mąż zostawił dla młodszej? Niszcząc ich rodzinne życie i zabierając ze sobą nastoletnią córkę, która wcale nie jest pewna, czy pasuje do nowego sielankowego obrazka rodzinki tatusia w której nowa Mama, mogłaby być jej koleżanką. Profile na portalach randkowych, cykliczne uczestniczenie w szybkich randkach, a nawet umawianie się z mężczyznami zarekomendowanymi przez szefową sklepu charytatywnego, w którym Susan bohaterka sztuki „Mała rzecz, a cieszy” pracuje jako wolontariusz trzy razy w tygodniu opiekując się jednocześnie starym ojcem.

Tak Susan Love desperacko szuka miłości wierząc, że pozwoli jej ona poukładać sobie życie na nowo. Ale czy tylko życie u boku mężczyzny może wprawić w taki dobrostan? Istnieje na świecie jeszcze inne antidotum na smutne dni i wszystkie Panie wiedzą, o czym mowa – tak! Zakupy! Choć czasami wiażą się one z konsekwencjami w postaci pustego portfela, to jednak nic nie raduje bardziej niż zrzedłe miny zazdrosnych koleżanek, gdy przejdzie się przed nimi w nowej, idealnie skrojonej sukience. Czym jednak jest sukienka w porównaniu do czerwonych szpileczek Manolo Blahnika, które cudownym zrządzeniem losu trafiają do sklepu charytatywnego, właśnie w dniu pracy Susan. Ten sen Kopciuszka o znalezieniu księcia dzięki parze pięknych bucików mógłby się z łatwością spełnić, gdyby nie twarde zasady sklepu Kup Ciuszek i nieugięta właścicielka, która pozwala swojej pracownicy na ich zakup dopiero po upływie 6 tygodniowej kwarantanny. Jak łatwo się domyślić markowe pantofelki rozmiar 37 nęcą i wabią wiele klientek…..

Jaki jest ich dalszy los? Czy Susan spotka wreszcie idealnego partnera? Kim okaże się być tajemniczy darczyńca owych butów i jego 30 letnia Helenka?

Dowiesz się oglądając angielska komedię „Mała rzecz, a cieszy”, której premiera odbyła się w warszawskim Teatrze Imka w piątek 8 czerwca. Na scenie, w zabawnych dialogach, i niecodziennych sytuacjach zobaczysz:Maję Barełkowską, Piotra Cyrwusa, Waldemara Obłozę i Olgę Sawicką.