Home Kariera i rozwój Ilona Adamska: „W życiu liczy się tylko zdrowie i miłość”

Ilona Adamska: „W życiu liczy się tylko zdrowie i miłość”

DCZ_0558

Pierwsza część książki „W realu i w sieci, czyli co jest ważne w biznesie i nie tylko” spotkała się z niezwykle pozytywnym przyjęciem i bardzo pochlebnymi opiniami. Żadna wcześniejsza książka autorstwa Ilony Adamskiej nie wzbudziła takich emocji jak właśnie ta pozycja. „Część druga” to jeszcze większy ładunek emocjonalny.

Kinga Piwowarska: „W realu i w sieci” to książka nie tylko biznesowa. Sukces może być definiowana na wiele różnych sposobów, czy z twoich doświadczeń możliwe jest harmonijne połączenie aktywnego życia zawodowego, efektywnych działań biznesowych z czasem dla rodziny i przyjaciół?

Ilona Adamska:  Jest to dla mnie niezwykle trudne pytanie, ponieważ nie mam jeszcze męża ani dzieci. Łatwiej z pewnością na takie pytania odpowiadać kobiecie, która na co dzień mierzy się z problemami dnia codziennego. Łączy macierzyństwo, wychowywanie dzieci z pracą czy prowadzeniem własnego biznesu. Patrząc na siebie, mogę jednak śmiało powiedzieć, że osiągnięcie idealnej harmonii nie jest do końca możliwe. Zawsze któraś ze stron, której poświęcimy więcej czasu – ucierpi. Nie da się być perfekcyjną panią domu, perfekcyjną mamą, będąc równocześnie perfekcyjną bizneswoman. Można oczywiście odnosić sukcesy na tych dwóch polach równocześnie, ale bardzo często przychodzą w życiu takie momenty, że czujemy się zmęczone, zestresowane, niezadowolone  z siebie. Starając się być idealną we wszystkim tracimy dużo energii i zwyczajnie się spalamy.

Jak Tobie się to udaje?

Łączenie życia prywatnego z zawodowym?

Tak.

Na pewno pomaga mi w tym podzielność uwagi, wielozadaniowość. Umiejętność robienia kilku rzeczy naraz. A także planowanie działań na następny dzień. Zapisywanie w kalendarzu tego, co mam zrobić nazajutrz. Siły dodają mi także ludzie, którzy są dookoła mnie. Którzy mnie motywują. Kobiety, które piszą, że jestem dla nich inspiracją. Mój kochający partner, na którego zawsze mogę liczyć.

Ostatnio przeczytałam fajną rzecz, mianowicie, że emocje są społecznie zaraźliwe i prowadzą do konkretnych działań i zachowań. To, jacy ludzie tworzą nasz krąg towarzyski, ma ogromny wpływ na nasze zachowania. I to jest prawda! Otaczajmy się ludźmi, którzy nas mobilizują do działania, motywują. Dzięki nim łatwiej i szybciej osiągniemy sukces. Uciekajmy od ludzi wiecznie marudzących i narzekających na swoje życie.

Bohaterki twojej książki to kobiety spełnione, które dokładnie wiedzą czego chcą. Czy z ich historii można wydedukować sposób na szczęśliwe życie we współczesnym świecie?

Każda z moich bohaterek jest wyjątkowa. To kobiety pewne siebie, odważne, która na co dzień osiągnęły spektakularne sukcesy. To kobiety skromne, które nie potrzebują blasku reflektorów i kamer, żeby głośno krzyczeć o swoich osiągnięciach. Działają nie tylko w Polsce, ale i zagranicą. Wiedzą, czego chcą od życia. Nie boją się podejmować ryzyka. Są szczęśliwe. Ich historie stanowią niezwykłą inspirację dla wielu z nas. Myślę, że śmiało można czerpać z ich wiedzy i doświadczenia.

W jaki sposób Ty sama utrzymujesz harmonię między strefą zawodową i prywatną?

W książce pt. „Pełnia Twoich możliwości. Jak dać z siebie wszystko, osiągnąć cel i uniknąć wypalenia” pada takie stwierdzenie:  „Obciążenie + odpoczynek = rozwój”. Autorzy pokazują, że światowej sławy sportowcy są mistrzami w realizacji tego typu cykli. Przeplatają dni ciężkiego treningu z dniami treningu lżejszego. Przywiązują ogromną wagę nie tylko do ciężkiej pracy np. na siłowni, ale także do regeneracji, wylegiwania się na kanapie i odpoczynku. Dlatego od jakiegoś czasu odpuściłam pracę w weekendy, odpoczywam. Podróżuję ze swoim partnerem. Staram się regenerować siły i zwyczajnie nic nie robić. Kiedyś pracowałam 7 dni w tygodniu. Wydawało mi się, że jak czegoś sama nie zrobię, to nikt innego tego za mnie nie zrobi. Przynajmniej nie tak dobrze jak ja. Dziś staram się delegować zadania. Oddawać część pracy mojej stażystce, która jest niezwykle pojętną osobą i widzę, jak z miesiąca na miesiąc idzie jej coraz lepiej. Daję sobie również prawo do błędów, bo nie myli się ten, kto nic nie robi.

Dziś mało osób umie otwarcie przyznać się do błędu, pomyłki…

Uważam, że ktoś, kto szybko umie przyznać się do własnego błędu, zamyka usta innym. Każdy z nas popełnia błędy, każdy z nas ma prawo pomylić się, źle kogoś ocenić, zawalić zadanie w pracy. Mylić się i błądzić jest rzeczą ludzką. Ważne, by mieć odwagę przyznać się do tego, powiedzieć sobie: „OK, tym razem nie wyszło, nawaliłam”. Nie ma nic gorszego, niż bycie przekonanym o własnej nieomylności. Jolanta Zwolińska (założycielka marki Soraya i Dermika) w książce „Liderki biznesu. Jak zwyciężać i zmieniać świat” mówi o tym, że własny biznes daje niezależność, wolność. Człowiek odkrywa w sobie odwagę i zdolność podejmowania ryzyka. Staje się liderem. I wtedy… Albo działa mądrze, z rozwagą, potrafi przyznać się, nawet sam przed sobą, że nie umie wszystkiego, nie boi się przyznać, że czegoś nie wie, prosi o pomoc, stawia na swój zespół (bo biznes to sprawa zespołowa), albo… Udaje wszechwiedzącego, traktuje innych z wyższością, twierdzi, że tylko on ma rację. I nie znosi krytyki. Prowadząc własny biznes, trzeba mieć świadomość, że wiele dzieje się „tu i teraz”. Nie wszyscy są w stanie znieść to napięcie. Żeby piąć się w górę po drabinie kariery, trzeba być zaangażowanym czasowo i emocjonalnie. Być dobrym, skutecznym, podejmować właściwe decyzje. Trzeba wiedzieć, co mogę zrobić sam, a co mogę scedować na innych. Dla mnie przyznanie się do błędu lub braku wiedzy, predyspozycji to oznaka siły. Nie słabości. To odwaga. „Sytuacja, w której coś nam nie wyjdzie, powinie nam się noga lub zwyczajnie coś zaniedbamy, odsłania naszą ludzką twarz. Inni mogą zobaczyć, że my też mamy swoje słabości. Że nie jesteśmy idealni” – przeczytałam w jednym z artykułów w sieci. To prawda! Szczerym przyznaniem się do błędu możemy więcej wygrać niż stracić. Amerykanie mają powiedzenie: „Śmiej się z własnych błędów, to ich nie powtórzysz!”. Nie chodzi tu o to, żeby nie wyciągać wniosków z tego, co zrobiliśmy nie tak, tylko o to, żeby nie traktować tego śmiertelnie poważnie. Nie rozbierajmy naszych błędów na czynniki pierwsze. Pomyślmy: „OK, zawaliłem, nie wyszło. Limit wyczerpałam. Idę dalej. Teraz może być już tylko lepiej”.

Jaką rolę z twoim życiu odgrywają relacje międzyludzkie? Czy w XXI wieku można robić biznes bez umiejętności miękkich?

Od lat powtarzam, że biznes tworzą ludzie. Że biznes to kontakty, relacje z ludźmi. Genialną książkę na ten temat („Sukces w relacjach międzyludzkich kluczem do zadowolenia w życiu i powodzenia w biznesie”) napisał mój serdeczny przyjaciel – Alex Barszczewski. Polecam.

Prowadząc własny biznes, nie wolno zapominać, że filarem każdej firmy są jej pracownicy i to oni w głównej mierze decydują o jej sukcesach. Zgrany zespół to podstawa. Należy więc wsłuchiwać się w jego potrzeby, rozmawiać z pracownikami. Wzajemny szacunek wszystkich osób w zespole jest solidnym fundamentem, na którym wszystko da się zbudować. Tylko wspierając się wzajemnie, możemy rozwijać się i zajść jeszcze dalej.

Należy pamiętać, by nie odzywać się do ludzi tylko wtedy, gdy czegoś potrzebujemy. Nie bądźmy osobami, które tylko myślą o sobie. Budowanie relacji to proces ciągły, proces, który nigdy nie powinien zostać uznany za zakończony. Trzeba pielęgnować relacje, znajomości. Dbać o nie jak o kwiaty w ogrodzie.

okladka_ILONA_cz2_

„W realu i w sieci, czyli co jest ważne w biznesie i nie tylko. Część druga” to kontynuacja książki, która ukazała się w ubiegłym roku. Decyzja o ponownym podjęciu podobnej tematyki musiała być podyktowana dużym zainteresowaniem ze strony Czytelniczek. Z jakimi reakcjami na pierwszą książkę się spotykałaś?

Pierwsza część spotkała się z niezwykle pozytywnym przyjęciem i bardzo pochlebnymi opiniami. Żadna moja wcześniejsza książka nie wzbudziła takich emocji jak „W realu i w sieci…”. Jednak dziś, po wydaniu drugiej części, wiem, że takiego ładunku emocjonalnego nie znajdziecie w żadnej mojej książce, także w pierwszej części. To pierwsza tak osobista książka, pisana w trudnym dla mnie momencie. Napisana w formie pamiętnika, opowiadająca nie tylko o biznesie, relacjach z ludźmi, budowaniu marki, ale przede wszystkim o heroicznej walce o życie mojego ukochanego Taty, który ponad 2 miesiące leżał w śpiączce na OIOM-ie i który niestety tę walkę przegrał.

Co zmieniło się w tobie i twoim patrzeniu na świat pomiędzy rozpoczęciem pracy nad pierwszą książką, a wydaniem drugiej?

Obcowanie 2 miesiące ze śmiercią, przebywanie ponad 7 tygodni na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej autentycznie przewartościowuje nasz świat. Nie jestem w stanie nawet w połowie przelać na papier i opowiedzieć Wam o tym, co wtedy czułam, bo to po prostu trzeba przeżyć. Ale będąc po dwa razy dziennie w szpitalu, patrząc dookoła na pacjentów w śpiączkach, nieprzytomnych, pod respiratorami, rurkami w gardle – wiesz jedno: liczy się tylko zdrowie, miłość, rodzina. Trzymając za rękę Tatę, który w sumie chyba nawet mnie nie czuł, nie słyszał – masz w pełni świadomość tego, jak kruche jest ludzkie życie. I jak często tracimy je na pierdoły. Na rywalizowanie, konkurowanie z innymi. Na bycie najlepszym w pracy, w wyścigu szczurów. Jak często gonimy za dobrami materialnymi, które tak naprawdę – na samym końcu, gdy tracimy zdrowie – są bezwartościowe. Jak pięknie kreujemy często swoje życie na Facebooku, tylko po to, żeby inni nam go zazdrościli. Lub po prostu żeby pokazać jak jest fajnie, pięknie. Spójrzcie na mój Facebook. Nawet teraz, dwa tygodnie od pogrzebu, wrzucam znowu posty dotyczące pracy, nowych projektów, planowanych sesji. Każdy myśli – „WOW, ale szybko się pozbierała; Znowu działa!; Pełnia szczęścia i same sukcesy”. Podczas gdy ja co wieczór płaczę w poduszkę i tęsknię za Tatą. Bo tak naprawdę dopiero teraz dochodzi do nas, co się stało. Że Jego już naprawdę nie ma i nie będzie. Nikt – poza rodziną i partnerem – nie wie, co się u mnie dzieje, co przeżywam, jak mi ciężko. I niech tak zostanie.

Zapewne zapytasz: Dlaczego o tym mówię? Bo chcę, by ludzie przestali wreszcie oceniać innych na podstawie tego, co widzą w sieci. Co ktoś o kimś powiedział. Nie wydawajmy pochopnych opinii o innych, zanim kogoś dobrze nie poznamy. Rozmawiajmy z ludźmi, interesujmy się żywo nimi, ale nigdy nie zazdrośćmy. Bo nigdy do końca nie wiesz, co druga osoba czuje, przeżywa w danej chwili. Ile pracy włożyła w to, aby być w tym miejscu w którym teraz jest. Ile kosztował ją jej sukces.

Jaki cel przyświecał Ci przy pisaniu? 

Chciałam przede wszystkim pokazać, jak profesjonalnie budować własną markę, jak prowadzić skuteczne kampanie promocyjne w sieci, na co zwrócić uwagę otwierając własny biznes. Chciałam pokazać kobiety, które osiągnęły sukces i które podzieliby się swoją receptą na szczęśliwe życie prywatne i zawodowe.

Jakie jest główne przesłanie tej książki?

W życiu liczy się tylko zdrowie i miłość. I jak mówił Peter Sellers: „Rodzina. Najpierw ta, w której się urodziłeś, później ta, którą sam stworzyłeś”.

Rozmawiała Kinga Piwowarska